Pechowy remis Lechii
Dodano 2009-11-12
Bardzo blisko zwycięstwa w Słubicach byli piłkarze Lechii Zielona Góra. Niestety stracili gola w ostatniej minucie meczu
Celem obu ekip w tym meczu było zwycięstwo. Dla gospodarzy oznaczałoby ono dość spokojną zimę, dla Lechii zmniejszenie dystansu do spokojnej strefy, a tym samym podtrzymanie nadziei na utrzymanie w lidze.
Rozpoczęło się rewelacyjnie dal zielonogórzan. Już w 2 minucie składną akcję gości celnym strzałem wykończył Andrzej Dorniak. Słubiczanie rzucili się ataku i dwukrotnie byli bliscy zdobycia gola, na szczęście nasi obrońcy wybijali piłkę niemalże z linii bramkowej.
Początek drugiej połowy był pechowy dla gospodarzy, bowiem wpuszczony na boisko bramkostrzelny Gwinejczyk Ousmane Sylla kopnął rywala bez piłki i po ośmiu minutach gry musiał opuścić boisko za czerwoną kartkę. Poloniści starali się doprowadzić do wyrównania, ale nie potrafili skutecznie zagrozić zielonogórskiej bramce. Jakby tego było mało dla słubiczan, po brutalnym faulu boisko na noszach musiał opuścić Andrzej Pawłowski. Wydawało się więc, że nasi piłkarze zgarną trzy punkty. Niestety w ostatniej minucie meczu zabrakło sił i koncentracji w obronie. Po dośrodkowaniu Ireneusza Marcinkowskiego z rzutu wolnego niepilnowany Paweł Posmyk strzelił głową gola dla gospodarzy. Całe szczęście, że polonistom nie udała się ta sama sztuka w ostatniej, bliźniaczo podobnej, akcji.
W sytuacji Lechii trudno cieszyć się z jednego punktu, gdy zwycięstwo było tak blisko. Nadal więc nasza drużyna okupuje szesnaste miejsce w tabeli mając osiem punktów straty do wyjścia ze strefy spadkowej.
Rozpoczęło się rewelacyjnie dal zielonogórzan. Już w 2 minucie składną akcję gości celnym strzałem wykończył Andrzej Dorniak. Słubiczanie rzucili się ataku i dwukrotnie byli bliscy zdobycia gola, na szczęście nasi obrońcy wybijali piłkę niemalże z linii bramkowej.
Początek drugiej połowy był pechowy dla gospodarzy, bowiem wpuszczony na boisko bramkostrzelny Gwinejczyk Ousmane Sylla kopnął rywala bez piłki i po ośmiu minutach gry musiał opuścić boisko za czerwoną kartkę. Poloniści starali się doprowadzić do wyrównania, ale nie potrafili skutecznie zagrozić zielonogórskiej bramce. Jakby tego było mało dla słubiczan, po brutalnym faulu boisko na noszach musiał opuścić Andrzej Pawłowski. Wydawało się więc, że nasi piłkarze zgarną trzy punkty. Niestety w ostatniej minucie meczu zabrakło sił i koncentracji w obronie. Po dośrodkowaniu Ireneusza Marcinkowskiego z rzutu wolnego niepilnowany Paweł Posmyk strzelił głową gola dla gospodarzy. Całe szczęście, że polonistom nie udała się ta sama sztuka w ostatniej, bliźniaczo podobnej, akcji.
W sytuacji Lechii trudno cieszyć się z jednego punktu, gdy zwycięstwo było tak blisko. Nadal więc nasza drużyna okupuje szesnaste miejsce w tabeli mając osiem punktów straty do wyjścia ze strefy spadkowej.
Tagi: Piłka nożna / Lechia Zielona Góra
Komentarze
Brak komentarzy.
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja portalu zgora24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych opinii. Redakcja portalu zgora24.pl zastrzega sobie prawo do moderowania oraz usuwania komentarzy.





